Jestem zwyczajną dziewczyną, żoną i mamą cudownej trzyletniej dziewczynki. Z całego natłoku codziennych spraw, najbardziej lubię pieczenie.

Ciasto, to takie małe dzieło sztuki. Raz jest udane, a czasem trochę mniej… jak to w życiu bywa 🙂

Prowadząc własne gospodarstwo domowe, poczułam ileż to nerwów kosztuje mnie pieczenie…. każda blacha do ciasta po kilku użyciach rdzewiała i dla własnego zdrowia lepiej było ją wyrzucić. W dodatku, najczęściej ten pierwszy kawałek ciasta, a czasem nawet i „pasek” był nieudany – bo trudno go wyjąć z blachy… Nie mówiąc już o zalewaniu ciasta galaretką… Przez kąt rozwarty, jaki tworzy spód ze ściankami, galaretka zawsze spływa po bokach. W końcu by ciasto ładnie się prezentowało, trzeba było obciąć brzegi.

Wtedy to dostałam świetny prezent – blachę do ciasta wykonaną z aluminium (oczywiście z atestem), ze ściankami pod kątem prostym i zamykanym bokiem – nagle pieczenie stało się prostsze, przyjemniejsze i łatwiejsze 🙂 

W moim domu takie blaszki sprawdzają się już od wielu lat, więc może i w Waszych domach na stałe zagoszczą 🙂